Strona startowa

Wiadomości - Aktualności

Pomoc dla Marzeny

Dodał: Agnieszka Data: 2015-12-08 16:36:02 (czytane: 6863)

Marzenie Warzyńskiej i jej mamie z Rzeszówka koło Jędrzejowa amputowano nogi. Każdej z powodu innej choroby. To dla nich niewyobrażalna tragedia.



W niewielkim domu w miejscowości Rzeszówek w gminie Oksa, w powiecie jędrzejowskim, panuje bardzo przygnębiająca atmosfera. Żonę i córkę podtrzymuje na duchu resztką sił pan Zdzisław, choć on też już wysiadł psychicznie i popłakuje po kątach. Nigdy nie spodziewał się, że jego najbliższych spotka taki los. Potrzebne jest wsparcie na protezę dla córki, obie są załamane.

Marzena straciła nogę, bo zaczęła mieć problemy z krążeniem, w końcu zachorowała na chorobę zakrzepowo-zrostową zapalenie tętnic i jedynym ratunkiem była amputacja. U mamy Wiesławy Wojciechowskiej wykryto złośliwy guz kolana i też trzeba było w Piekarach Śląskich nogę amputować. Obie kobiety nie mogą pogodzić się z tym, co sie stało i mają wiele pretensji do lekarzy, że nie były w porę dobrze zdiagnozowane i odpowiednio leczone.
U mnie wszystko zaczęło się od tego jak nagle w 1997 roku zaczął mnie boleć palec w stopie w prawej nodze - opowiada Marzena. Pracowałam wtedy w Częstochowie, pojechałam tam do pracy, bo u nas w Rzeszówku nie było żadnych perspektyw na znalezienie zatrudnienia. Znalazłam pracę w hurtowni, ale tam panował dotkliwy chłód, nieraz miałam odmrożone nogi. Ból był nie do wytrzymania, poszłam do lekarza, a ten orzekł, że trzeba ściągnąć paznokieć, bo wdał się stan zapalny. Przy tym zabiegu wszczepiono mi gronkowca, którego potem długo leczyłam. Po siedmiu latach niespodziewanie odezwał się ból lewej stopy i wówczas trafilam do lekarza naczyniowego. Cierpiałam na tak straszne bóle, że jedynym ratunkiem na niego było podanie amerykańskiego lekarstwa w kroplówkach, które kosztowało ponad 2 tysiące złotych. Nie miałam takiej kwoty. Ponieważ istniało podejrzenie, że tej choroby naczyń nabawiłam się na skutek złych warunków pracy, panującego zimna, za te kroplówki zapłacił mi ówczesny pracodawca. Po nich czułam się lepiej przez jakiś czas, ale potem okropny, nie do wytrzymania ból powrócił. W międzyczasie od ciągłego zażywania leków przeciwbólowych nabawiłam się wrzodów żołądka i wycięto mi sporą jego część. Marzena opowiada, że już wtedy była bardzo załamana, nie udało jej się małżeństwo, rozstała się z mężem i nie ma z nim żadnego kontaktu ani wsparcia od niego, a potem przyszło jeszcze gorsze.W szpitalu w Częstochowie stwierdzono, że mam chorobę Buergera i moją lewą nogę trzeba amputować - mówi ze smutkiem.

To był dla mnie cios. Wcześniej jeszcze nacinano mi odcinki w pobliżu kręgosłupa, żeby poprawić ukrwienie, ale to niewiele dało. Potem amputowano mi śródstopie, a później całą nogę. Przed tą amputacją jeszcze raz ratowałam się środkami w kroplówce, za które zapłacili mi prawie 2800 złotych rodzice. To był lek na poprawę krążenia, na tak zwane chromowanie przystankowe, bo działo mi się coś takiego, że uszłam parę kroków i dalej ani rusz z bólu. Ale na radykalną zmianę było za późno. Straciłam nogę.Mam żal do lekarzy, że od początku nie powiedziano mi, że mam słabe naczynia, skłonność do zakrzepicy, bo wtedy zupełnie inaczej bym się leczyła i może udałoby się moją nogę uratować. Nie zrobiono mi badań dopplerowskich, nie zbadano wydolności żył, tylko leczono stan zapalny palca.

Gdyby córka miała taką wiedzę, to by zmieniła pracę, a nie odmrażała nóg w hurtowni, gdzie była zatrudniona - dopowiada jej zrozpaczona matka.Pracowała przy komputerze, ale było zimno, zamiast podłogi beton. U nas nikt w rodzinie nie chorował na zakrzepicę, skąd miała wiedzieć, że jest nią obciążona.

 

marzena001.jpg



Mama Marzeny, 63-letnia Wiesława, nie ma już siły do życia. U niej wszystko zaczęło się z kolei od bólu kolana. - Poszłam z nim do chirurga, a on nawet nie zrobił mi tomografii, tylko zawyrokował, że potrzebna jest operacja.Tak bardzo mnie bolało, że uwierzyłam mu i zgodziłam się na zabieg, wszczepienie endoprotezy.Tylko, że po nim wcale nie było lepiej. Ból był nadal bardzo odczuwalny, sama poszłam na usg i jego wynik tak zaniepokoił lekarza, że od razu wysłał mnie do Piekar Śląskich. A tam stwierdzono złośliwy nowotwór chrzęstniak mięsakowy, który objął nawet moje biodro. Specjaliści byli zszokowani tym, że dostawałam leki na odbudowę chrząstki, które zamiast zmniejszać, to jeszcze karmiły nimi tego guza. I znów jedynym ratunkiem dla mnie była amputacja biodra i nogi, którą przeszłam w styczniu 2015 roku. Po tym co spotkało córkę powtórka tych samych wydarzeń ze mną była już dla nas wszystkich nie do przeżycia. Pani Wiesława z płaczem opowiada, że dodatkowo oznajmiono jej, że na ten rodzaj nowotworu nie ma żadnego lekarstwa, jest bardzo złośliwy. Nie dostaję żadnej radioterapii ani chemioterapii. Mam tylko czekać i robić sobie badania co pół roku, czy nie ma przerzutów – opowiada pani Wiesława plącząc. Mąż się załamał , my też. To na niego spadło teraz większość obowiązków, a nie jest już młodzieniaszkiem, też ma swoje schorzenia. Choruje na serce, prostatę, ma astmę, dokuczają mu silne ble kręgosłupa. Mamy po 800 złotych emerytury i wszyscy pełne torby leków, które trzeba za coś wykupywać.

Pan Zdzisław potwierdza, że łatwo nie jest. Najgorsze jest to, że wysiadłem psychicznie i nie mogę patrzeć na to jak żona i córka cierpią - wzruszonym. - Chyba jestem słaby psychicznie i za wrażliwy na takie nieszczęścia. Całe życie ciężko pracowaliśmy z żoną w gospodarstwie, wychowaliśmy trójkę dzieci. Jeden syn ma żonę i piątkę dzieci, też nie jest mu łatwo, drugi mieszka w Częstochowie, ma swoją rodzinę, nie może pomagać nam na co dzień. Ja muszę robić zakupy, załatwiać wszystkie sprawy w urzędach, przychodniach, pocieszać moje kobiety, choć to ja najczęściej teraz płaczę. W akcie desperacji pojechałem do Jędrzejowa do Fundacji Miśka Zdziśka i poprosiłem o pomoc, bo sami sobie nie poradzimy. Prezes Dariusz Lisowski obiecał, że zrobi wszystko, aby nam pomóc. Chcielibyśmy, żeby choć córka miała protezę i mogła lepiej funkcjonować. Młoda jest, życie przed nią, a proteza kosztuje kilkadziesiąt tysięcy, skąd na to weźmiemy. Dariusz Lisowski, prezes Fundacji Miśka Zdziśka Błękitny Promyk Nadziei, pocieszał nas, że podejmie różne działania, aby zdobyć niezbędne pieniądze,by odmienić nasze życie.

Wierzę w to, że znajdą się ludzie o wrażliwszych sercach, którzy pomogą Marzenie - mówi prezes Dariusz Lisowski. Ta fantastyczna dziewczyna musi chodzić, siedząc w domu zmarnuje swoje życie. Nie potrafię sobie wyobrazić aby człowiek przez 5 lat nie wychodził z domu ,a Marzena właśnie tak miała-dodaje prezes

Prezes Lisowski aby ustalić w jakim stanie jest kikut Marzeny i jaki typ protezy należałoby dopasować zabrał ją do Warszawy, a tam okazało się, że młoda kobieta nie była właściwie leczona.

Protetycy badając ją dostrzegli, że kikut nie był wcale rehabilitowany i nie ukształtował się tak jak należy, żeby założyć protezę - podkreśla.To był dla nas szok. Marzena potwierdza, że nawet nie miała świadomości tego, jak bardzo ją skrzywdzono. Po amputacji nogi nikt nie wysłał mnie na rehabilitację – opowiada ze łzami w oczach.Nikt nie powiedział mi, abym kikut nogi obciągała bandażem, żeby tkanki miękkie stwardniały. Specjaliści w Warszawie byli bardzo zdziwieni tym, że tak zostawiono mnie samą sobie. Dla nich był to przejaw wielkiej obojętności w stosunku do pacjenta.
 
Poniedziałek 30 listopada był dla Marzeny podopiecznej Fundacji Miśka Zdziśka bardzo szczęśliwy. Prezes Lisowski zawiózł ją na trzytygodniową rehabilitację do Ośrodka Rehabilitacyjnego Polanika w Chrustach w gminie Zagnańsk w powiecie kieleckim. Tam ma być przygotowywany jej kikut nogi po amputacji do o protezowania.

Skontaktujemy się z firmą, która będzie wykonywała protezę i poprzez ćwiczenia przygotujemy mięśnie kobiety, żeby można było o protezować nogę - tłumaczyła doktor Małgorzata Adamczyk, specjalista rehabilitacji.
Dobrze, że pacjentka trafiła do nas, bo jej kikut był przez lata zaniedbany, niestabilny, rozmiękczony, musimy go odpowiednio uformować, zahartować, również mięśnie brzucha, uda, żeby mogła nosić protezę - dodał prowadzący ćwiczenia rehabilitant Piotr Siedlecki. Powinna kikut bandażować, a nikt jej tego wcześniej nie powiedział.

Marzena Warzyńska była nieco oszołomiona, ale bardzo wzruszona tym, że pomaga jej i wspiera ją tak wiele obcych ludzi. Bez nich byłabym skazana na samotność i kalectwo – podsumowała Marzena

Tak bardzo chciałabym wrócić do normalnego życia, do pracy. Nie być dla nikogo ciężarem. Interesuje mnie historia, znam się na komputerach, lubię czytać. Ale bez nogi jestem skazana na niebyt-mówi Marzena

W dalszym ciągu trwa zbiórka dobrowolnych wpłat na protezę dla Marzeny Warzyńskiej. Wszyscy, którzy mogliby jej pomóc, są proszeni o wpłacanie dobrowolnych wpłat na subkonto fundacji Miśka Zdziśka dla podopiecznych: 23 1240 4982 1111 0010 6253 6955 z dopiskiem „Na zakup protezy i leczenie Marzeny Warzyńskiej” .

Marzenie można też pomóc na portalu Siepomaga  -   https://www.siepomaga.pl/nogadlamarzeny

Chciałabym bardzo podziękować wszystkim osobom które zdecydowały się na pomoc dla mnie poprzez dobrowolne wpłaty na zakup protezy , dziękuję również Pani Soni z Warszawy za schodołaz, Panu Przemysławowi za wózek inwalidzki.Nie myślałam , że mój los zainteresuje tyle osób. Proszę państwa o dalszą pomoc, chciałabym po zakupie protezy wrócić do pracy i pomóc moim schorowanymi rodzicom, mamie która również ma amputowaną nogę. Chciałabym normalnie funkcjonować wśród innych osób i stać się samodzielną abym mogła sama siebie utrzymać. Proszę państwa o pomoc – wzruszonym głosem prosi  Marzena Warzyńska 


Prezes Dariusz Lisowski zapewnia, że doprowadzi sprawę zdobycia pieniędzy na zakup protezy dla Marzeny do końca. Udało się już do tej pory zebrać 41 tysięcy złotych, potrzebne jest 80 tysięcy. Choroba kobiety zaczęła się od bólu palca u nogi, potem amputowano jej śródstopie, a następnie całą nogę. To dla mnie priorytetowe przedsięwzięcie, bo wiem ile ta kobieta i jej rodzina wycierpiała. Chciałbym, żeby mogła chodzić, wrócić do pracy, dlatego z całego serca proszę państwa o pomoc dla niej. W tej rodzinie dodatkowo mama walczy z nowotworem kości, więc okażmy im wsparcie,choć czasy nie są lekkie i dużo ludzi boryka się z kłopotami finansowymi. Proteza, którą niepełnosprawny otrzymuje od funduszu zdrowia za 6 tysięcy do niczego się nie nadaje - podkreśla prezes. Jest starodawna, sztywna, przeczepiana za pomocą paska i nie spełnia żadnej roli. To jakiś absurd. My musimy się zmobilizować, aby zdobyć fundusze i odmienić życie tej rodziny-prosi wzruszonym głosem Dariusz Lisowski

Mieszkańcy naszego województwa i kraju już okazali serca i pomoc dla Marzeny wpłacając dobrowolne wpłaty dla Marzeny ale również pan Przemysław Potocki z Sędziszowa odpowiedział na apel Fundacji Miśka Zdziśka fantastycznym gestem i podarował dla Marzeny nowiutki wózek inwalidzki, a pani Sonia z Warszawy schodołaz. Fundacja Miśka Zdziśka dziękuję wszystkim i każdemu z osobna za okazaną pomoc swojej podopiecznej Marzenie Warzyńskiej i prosi o dalszą pomoc w zakupie wymarzonej protezy dla swojej podopiecznej.

Reklama.


Zobacz także

Kierujący nie musi mieć przy sobie dowodu rejestracyjnego i polisy OC

Dodane: 2018-10-05 16:56 - Komentarze  (9)  czytane (1301)

TAGI:


Komentarze (0)

Uwaga: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Za wypowiedzi naruszające prawo lub chronione prawem dobra osób trzecich grozi odpowiedzialność karna lub cywilna. IP Twojego komputera: 54.92.160.119

Dodaj komentarz

UWAGA!
Formularz dodawania komentarzy wymaga włączenia obsługi plikow cookies (ciasteczek), zapisywanych
i odczytywanych z Twojego urządzenia - jeśli chcesz dodać komentarz, włącz ciasteczka, odśwież stronę i spróbuj ponownie...


Telewizja

Rozbudowa drogi wojewódzkiej nr 973 - konferencja prasowa

Briefing prasowy z udziałem Ministra Infrastruktury Andrzejem Adamczykiem

Marsz Niepodległościowy w Busku-Zdroju

Minister Jadwiga Emilewicz z wizytą w Busku-Zdroju

Wicepremier Beata Szydło w Busku-Zdroju

Konwencja samorządowa 'Porozumienia'

Konkursy

Konkurs zakończony: Koncert Beaty Kozidrak & Bajm
Konkurs zakończony: Onyx Club - Pub & Restaurant
Konkurs zakończony: Koncert Michała Szpaka w Kielcach
Konkurs zakończony: Do wygrania zaproszenia na spektakl Ostra jazda
Konkurs zakończony: Słodka Uczta dla Dwojga w Lodziarni Dolce Vita
Konkurs zakończony: Koncert zespołu Poparzeni Kawą Trzy
Konkurs zakończony: Koncert Tribute to Jantar w Kielcach
Konkurs zakończony: Koncert Raz Dwa Trzy Młynarski w Kielcach
Zobacz więcej Dodaj

Promocje

To jest miejsce na Twoją promocję

2016-06-30 - 2029-06-30

Pakiet żywieniowy od 30 zł w Restauracji Pod Świerkiem

2017-11-15 - 2019-06-30

Przeczytaj kolejną wiadomość:

Konkurs Fotograficzny 'Wszystkie Dzieci Świata' Pacanów 2018

Już po raz dwunasty ECB zaprosiło miłośników fotografii: fotografików, reporterów, podróżników, amatorów utrwalania chwil ulotnych,...